Ale to już było i nie wróci więcej
I choć tyle się zdarzyło
To do przodu wciąż wyrywa głupie serce…
Ale to już było, znikło gdzieś za nami
Choć w papierach lat przybyło
To naprawdę wciąż jesteśmy tacy sami…
Koniec roku to zawsze jakiś … koniec. Koniec danego roku szkolnego, koniec szkoły, koniec etapu edukacyjnego. Koniec po to, by iść przed siebie - dalej.
Zapach morskiej bryzy, zapach rozgrzanego granitu tatrzańskich szczytów, zapach mazurskich jezior czy siana świeżo skoszonego na pobliskiej łące, to wszystko będziemy czuli przez najbliższe dwa miesiące….
Koniec roku w naszej szkole jak zawsze uroczysty i podniosły, oprócz radości z wakacji, niósł ze sobą nostalgię za tym co już z pewnością nie wróci.
O tym wiele mogliby opowiedzieć absolwenci - uczniowie ósmych klas.
Piękne pożegnanie, które przygotowali dla całej szkoły wyciskało łzy wzruszenia, zwłaszcza podczas pięknego poloneza, odtańczonego z taką finezją.
Moment tym bardziej wzruszający, że mając w pamięci tych już prawie dorosłych tancerzy, jako małych pucołowatych smyków, którzy niepewnie przekraczali próg szkoły te kilkanaście lat temu. Teraz wygłaszających drżącym głosem swe kwestie, czy zalewając się łzami, żegnając się już na zawsze ze swymi wychowawczyniami panią Barbarą Tomalską i panią Anną Jasińską.
W tym samym tonie pozostali uczniowie klasy trzeciej, którzy kończąc etap edukacji wczesnoszkolnej, opuszczają macierzyńskie ramiona swej wychowawczyni pani Marty Redlicy, gdzie wylądują, w czyich opiekuńczych ramionach?
Tego dowiemy się w następnym odcinku, a konkretnie we wrześniu.
Pozostała część uroczystości przebiegała w miłej atmosferze, tym bardziej, iż mogliśmy usłyszeć o wielu nagrodzonych uczniach za liczne zasługi: świetne wyniki w nauce, udział w konkursach i wiele innych.
Z racji bardzo trudnych warunków pogodowych, rozdanie nagród odbyło się już indywidualnie, w salach poszczególnych klas.
Niemniej gratulujemy z całego serca wszystkim uczniom, wszelkich sukcesów, które osiągnęli w tym roku szkolnym. Szczególne gratulacje należą się rodzicom, którzy stali za swymi dziećmi i dmuchali z całych sił w ich skrzydłach, po to, by zobaczyć jak pięknie wzbijają się do samodzielnego lotu…
Letni wieczór… Adam Asnyk
Już zaszedł nad doliną
Złocisty słońca krąg;
Ciche odgłosy płyną
Z zielonych pól i łąk.
Dalekie ludzi głosy,
Daleki słychać śpiew
I cichy szelest rosy
Po drżących liściach drzew.
Promieni gra różana
Topnieje w sinej mgle,
A świeży zapach siana
Skoszona łąka śle.
Wraz z wonią polnych kwiatów,
Z gasnącym blaskiem zórz
Cicha poezja światów
W głąb ludzkich spływa dusz.
W półcieniu pierś olbrzymią
Podnoszą widma gór,
Nocnymi mgłami dymią,
Wdziewają płaszcze chmur.
I wiążą swoje skrzydła,
Podarty kryjąc stok,
Jak senne malowidła
Powoli toną w mrok.
Wieczoru blask niepewny
Oświetla obraz ten...
Ludzie w zadumie rzewnej
Gonią piękności sen...
